Zakaz handlu w niedzielę – dobra zmiana czy gra pozorów

Zakaz handlu w niedzielę

Polska polityka często ukazywana jest w mediach w krzywym zwierciadle. Nasi rodacy mają tendencję do narzekania na to, w jaki sposób nasi rządzący kierują państwem. I zazwyczaj nie bierze się to znikąd- na co dzień mamy do czynienia z masą niepotrzebnej biurokracji, coraz bardziej bezsensownymi ustawami oraz rosnącą wykładniczo ilością donosów o tym, w jaki sposób marnotrawione są pieniądze podatników. Numerem jeden wśród kontrowersyjnych ustaw ostatnich miesięcy jest chyba słynna ustawa z dnia 10 stycznia 2018 r, wprowadzająca kary za handel w niedziele.

Kiedyś było inaczej

Za czasów które wielu z nas pamięta doskonale, kiedy nie istniały w naszym kraju supermarkety, a zakupy robiło się na targu lub w małych, osiedlowych sklepikach, brak handlu w niedzielę był czymś normalnym. I to nie dlatego, że ktoś go zakazywał – sklepy były zamknięte, i tyle. W ogóle dużo mniej osób pracowało w weekendy – lwia większość zakładów produkcyjnych pracowało jedynie pięć dni w tygodniu, i nikomu przez myśl nie przeszło, żeby przychodzić w sobotę do pracy. Dzisiejsza sytuacja jest zgoła inna – w Polsce panuje kapitalizm pełną gębą, przedsiębiorcy liczą każdy grosz i tylko patrzą, jak zarobić więcej. Państwo nie ułatwia im zadania, zmuszając do płacenia coraz wyższych podatków i praktycznie co roku zwiększając płacę minimalną. Dlatego z biegiem czasu praca w weekend stała się czymś normalnym, zarówno dla pracowników zakładów produkcyjnych, jak i ekspedientów i sklepikarzy.

Szczęście na siłę

Obecna władza ma jednak w zwyczaju uszczęśliwiać ludzi na siłę. Podobnie jak w przypadku równie kontrowersyjnej ustawy 500+, która, przypomnijmy, zapewnia 500 złotych nawet na każde dziecko w rodzinie, w zależności od dochodów, tak i w tym przypadku wydaje się, że ta próba uszczęśliwienia Polaków nie spotkała się ze zbytnim entuzjazmem. Pomysł zapewne spodobał się pracownikom dużych sieci sklepów zatrudnionym na umowę o pracę. No, przynajmniej tym, którzy nie zostali zwolnieni z powodu redukcji etatów- mniejsza liczba dni handlowych może wiązać się ze zmniejszeniem obrotów, nawet jeśli wziąć pod uwagę fakt, że sobotnie zakupy znacznie zwiększyły swoją objętość.

Nie tylko w handlu pracują w niedzielę

Podczas przegłosowania ustawy większość rządzących promowała zakaz handlu w niedziele słowami w stylu „każdy ma prawo do tego, by spędzić niedzielę z bliskimi”. Co w takim razie z pracownikami lokali gastronomicznych, kin, komunikacji miejskiej i pociągowej czy zawodowymi kierowcami? Ci ludzie również mają rodziny, a jednak pomimo wykrzykiwania przez posłów górnolotnych haseł wcale nie zyskali prawa do dodatkowych wolnych dni w weekendy. Czasami nawet wręcz przeciwnie- wiele osób zamiast robić dodatkowe zakupy w sobotę, woli wybrać się z rodziną na niedzielny obiad w restauracji. Pracownikom sektora gastronomicznego już wcześniej bardzo trudno było o wolny dzień w weekend, a dodatkowe obłożenie w niedzielę sprawia, że teraz graniczy to z niemożliwością. To samo dotyczy kin czy teatrów.

Podsumowanie

Do wszystkich wypowiedzi rządzących należy mieć duży dystans. Przede wszystkim trzeba pamiętać, że są to ludzie, którzy często wykorzystują media do własnych celów- aby manipulować opinią publiczną często głośno mówi się o jakimś mało istotnym temacie, tak, aby ukryć coś ważnego, co dzieje się za kulisami. Być może również ta ustawa, z pozoru tak mało istotna dla codziennego życia większości ludzi w naszym kraju, ale o tak wielkim potencjale medialnym, miała być zasłoną dymną dla jakiejś większej afery? Kto wie, dziś już bardzo ciężko nadążyć za tym co knują nasi kochani rządzący…